Deutsch   English   Français   Italiano  
<vc3hpp$3s9pu$5@paganini.bofh.team>

View for Bookmarking (what is this?)
Look up another Usenet article

Path: ...!3.eu.feeder.erje.net!feeder.erje.net!newsfeed.bofh.team!paganini.bofh.team!not-for-mail
From: Nostradamus <nostradamus@gmail.com>
Newsgroups: soc.culture.polish
Subject: =?UTF-8?B?IkTFgnVnIHB1YmxpY3pueSB6d2nEmWtzemEgbmllcsOzd25vxZtjaSIu?=
 =?UTF-8?Q?_Dlaczego_rz=C4=85d_powinien_kontrolowa=C4=87_zad=C5=82u=C5=BCeni?=
 =?UTF-8?B?ZT8gW09QSU5JQV0=?=
Date: Sat, 14 Sep 2024 10:34:01 +0200
Organization: To protect and to server
Message-ID: <vc3hpp$3s9pu$5@paganini.bofh.team>
Mime-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8; format=flowed
Content-Transfer-Encoding: 8bit
Injection-Date: Sat, 14 Sep 2024 08:34:01 -0000 (UTC)
Injection-Info: paganini.bofh.team; logging-data="4073278"; posting-host="OTr4QHKrcQfsmIveRTvnlw.user.paganini.bofh.team"; mail-complaints-to="usenet@bofh.team"; posting-account="9dIQLXBM7WM9KzA+yjdR4A";
User-Agent: Mozilla Thunderbird
X-Notice: Filtered by postfilter v. 0.9.3
Content-Language: de-DE, pl
Bytes: 9614
Lines: 140

Suma, którą budżet musi pożyczyć w jednym tylko roku, wystarczyłaby z 
naddatkiem do sfinansowania w całości budowy elektrowni jądrowej, 
dokończenia sieci autostrad i dróg ekspresowych w Polsce, trzech 
dodatkowych linii metra w Warszawie oraz metra w Krakowie - pisze 
Andrzej Rzońca w opinii dla money.pl.

Przyszłoroczne potrzeby pożyczkowe netto budżetu to 367 mld zł. Suma, 
którą budżet musi pożyczyć w jednym tylko roku, żeby w pełni zrealizować 
zaplanowane wydatki, wystarczyłaby z naddatkiem do sfinansowania w 
całości budowy elektrowni jądrowej, dokończenia sieci autostrad i dróg 
ekspresowych w Polsce, trzech dodatkowych linii metra w Warszawie oraz 
metra w Krakowie. Tymczasem, ukończenie tych inwestycji zaplanowano w 
horyzoncie 20 lat lub nawet bardziej odległym. Oczywiście, ze względów 
technicznych i prawnych nie da się ich zrealizować w ciągu jednego roku. 
Ale z wyjątkiem elektrowni jądrowej można byłoby, gdyby znaleźć 
finansowanie, oddać je do użytku znacznie wcześniej niż zaplanowano.

Tyle tylko, że budżet nie zadłuża się na inwestycje i inne cele 
potencjalnie prorozwojowe, i to nie tylko w Polsce. W krajach wysoko 
rozwiniętych, nie mówiąc o gospodarkach wschodzących, zaledwie 4 proc. 
długu publicznego ma związek z jakimikolwiek inwestycjami.

Do czego służy limit zadłużenia

Zamiast inwestycji, dług umożliwia realizację celów, które nie przynoszą 
większości wyborców wystarczających korzyści, żeby byli oni skłonni 
poprzeć nowe podatki lub rezygnację z części innych wydatków budżetu. 
Skuteczne ograniczenia dla zadłużania – tam, gdzie one istnieją – 
zmuszają rządzących do takiego kształtowania wydatków, żeby korzyści z 
nich przewyższały koszty finansujących je podatków.

W rezultacie, albo podatki są w takich krajach niskie - a wraz z nimi 
powodowane przez nie zniekształcenia w wyborach ekonomicznych, 
dotyczących tego, ile pracować, ile oszczędzać, ile i w co inwestować - 
to w szczególności przypadek tygrysów azjatyckich, takich jak Hongkong, 
czy Tajwan. Albo wydatki publiczne charakteryzują się tam na tyle wysoką 
użytecznością, że według większości wyborców kompensują uciążliwość 
wysokich podatków. To z kolei przypadek krajów skandynawskich, wśród 
których wyróżnia się zwłaszcza Dania z nadwyżką w budżecie utrzymującą 
się nieprzerwanie od 2016 roku, w tym także w trakcie pandemii w 2020 roku.

(Nie)widoczne skutki zadłużenia

Dług publiczny szkodzi wzrostowi gospodarczemu nie tylko dlatego, że 
obniża efektywność wydatków budżetu. Po pierwsze, oznacza wyższe podatki 
w przyszłości potrzebne do opłacenia choć części odsetek od niego. 
Zarazem może pogorszyć strukturę podatków. Pogłębia bowiem nierówności w 
dochodach między bogatymi a biednymi, co z kolei dostarcza rządzącym 
uzasadnienia do podnoszenia podatków od dochodu lub majątku, które 
najsilniej osłabiają bodźce do pracy, podnoszenia kwalifikacji, 
oszczędzania i inwestowania oraz wprowadzania innowacji.

Dług publiczny zwiększa nierówności, gdyż odsetki od niego trafiają 
wyłącznie do wierzycieli rządu, którzy są przeciętnie lepiej sytuowani. 
Natomiast podatki na spłatę odsetek obciążają wszystkich podatników 
–także biednych.

Po drugie, odsetki od długu, jeśli nie prowadzą do podwyżek podatków, 
wypychają w pierwszym rzędzie wydatki potencjalnie prorozwojowe, bo 
odwlekane inwestycje, czy nieremontowana infrastruktura nie protestują.

Po trzecie, jeśli rząd się zapożycza, to pochłania prywatne 
oszczędności, które mogłyby finansować inwestycje przedsiębiorstw. Co 
gorsza, jeżeli dług publiczny szybko rośnie lub osiąga wysoki poziom, to 
zwiększa też niepewność co do przyszłych ciężarów podatkowych i 
stabilności gospodarki, a niepewność nie sprzyja inwestowaniu.

Po czwarte, duże emisje obligacji skarbowych wywołują przypływy i 
odpływy zagranicznego kapitału portfelowego, co powoduje wahania kursu, 
utrudniające wymianę międzynarodową i – w efekcie – transfer technologii 
z zagranicy. Po piąte wreszcie, narastanie długu publicznego czasem 
kończy się kryzysem fiskalnym.

Trudne doświadczenia Polski z długiem

Polska ma bardzo bolesne doświadczenia w tym względzie. Za gierkowski 
boom na kredyt zapłaciła załamaniem z lat 1978-1982, które było równie 
głębokie co Wielki Kryzys w USA z lat trzydziestych XX wieku. W wyniku 
tego załamania dochód na mieszkańca w naszym kraju na koniec lat 
osiemdziesiątych znalazł się na poziomie podobnym jak na początku lat 
siedemdziesiątych. Polska straciła dwadzieścia lat rozwoju, w trakcie 
których świat dalej się rozwijał. Luka rozwojowa dzieląca nas od Niemiec 
osiągnęła największy poziom w historii. Te doświadczenia skłoniły ojców 
polskiej transformacji do zapisania w konstytucji limitu długu 
publicznego na poziomie 60 proc. PKB.

Całość zapóźnienia wynikającego z 45 lat socjalizmu, jeśli mierzyć je 
wielkością luki w dochodzie na mieszkańca wobec Niemiec, Polska 
nadrobiła w ciągu 30 lat wolności. Dołączyła do krajów wysoko 
rozwiniętych, w których kryzysy fiskalne zdarzają się niezmiernie 
rzadko. W przypadku takich gospodarek bezpieczny poziom zadłużenia jest 
o wiele wyższy niż dla biednych krajów. Włochy, a jeszcze bardziej 
Japonia pokazują, że może on znacząco przekraczać nie tylko 60 proc. 
PKB, ale i 100, a nawet 200 proc. PKB. Ale opisane wcześniej mechanizmy, 
inne niż kryzys fiskalny, dalej działają, osłabiając wzrost gospodarczy.

Narastaniu długu publicznego we Włoszech i Japonii towarzyszyło 
stopniowe pogłębianie się luki rozwojowej wobec Stanów Zjednoczonych, co 
wyraźnie kontrastowało z wcześniejszą jej szybką redukcją. Dochód na 
mieszkańca w stosunku do USA spadł od początku lat dziewięćdziesiątych o 
24 proc. we Włoszech i o 28 proc. w Japonii. Dla porównania, koszt 
kryzysu fiskalnego dla poziomu dochodu na mieszkańca to przeciętnie 5-8 
proc. Tak więc, nawet gdyby narastanie długu publicznego odpowiadało 
tylko za jedną czwartą pogłębienia się luki rozwojowej między Włochami i 
Japonią a Stanami Zjednoczonymi, to jego koszt byłby porównywalny lub 
nawet większy niż kryzysu fiskalnego.

Czemu służą limity zadłużenia

Zatrzymanie narastania długu publicznego w Polsce jest konieczne nie 
tylko ze względu na jego negatywne skutki. Wymaga tego przede wszystkim 
prawo, zwłaszcza Konstytucja. W art. 216 ust. 5 bezwzględnie zabrania 
ona zaciągania pożyczek, w następstwie których dług publiczny 
przekroczyłby 60 proc. PKB. Jeżeli grozi nam naruszenie tego progu, to 
dlatego że przed wyborami w 2019 roku znaleziono sposób na obchodzenie w 
dowolnej skali limitu wydatków wynikającego ze stabilizującej reguły 
wydatkowej, zapisanej w Ustawie o finansach publicznych.

Odkryto, że wystarczy je wypchnąć do podmiotów nieobjętych regułą. Ale 
udawanie, że wydatków nie ma, nie oznacza, że nie trzeba za nie płacić. 
Tylko w przyszłym roku za wydatki wypchnięte do PFR i BGK we 
wcześniejszych latach budżet zapłaci ponad 63 mld zł. Udawanie, że nie 
ma długu nie przyniesie lepszych rezultatów. Praworządność, która 
oznacza, że prawo wytycza działania władz, musi być przywrócona wszędzie 
– także w finansach publicznych.

https://www.money.pl/gospodarka/dlug-publiczny-zwieksza-nierownosci-dlaczego-rzad-powinien-kontrolowac-zadluzenie-opinia-7070304063347648a.html

Jan K.
2 godz. temu
Twoje zdanie jest wazne ale nie moze ranic innych . Pytam wiec zatem 
jesli ktos dziala na nasza szkode i pieknymi slowamu nas upadla to jest 
wszystko okey ? Powiem zatem , ze czas najwyzszy Tuska wygnac na zielona 
trwke i zamknac za kratami za zdrade ojczyzny i dzialanie na jej szkode 
.. Czy ja tego czlowieka orazilem ? nNe szanowna redakcjo wypowiedzialem 
sie o nim w miare kulturalny ale temu czlowiekowi mozna plunac w twarz a 
on powie , ze deszcz pada ! Panie prezydencie skoncz pan z ostrzezeniami 
i wez sie do dziela . W armii trzeba rowniez zrobic porzadek i generalow 
ktorzy sa po stronie Tuska natychmiast odeslac do lamusa historii . Pan 
jest przeciez zwierzchnikiem sil zbrojnych i suweren oczekuje od pana 
konkretnych rozwiazan aby to lewactwo pogonic z urzedow .